niedziela, 8 lipca 2012

smaczki z openera 2012

Punkt opieki medycznej. WTF?!?!?!

Cena za ładowanie komórki była w tym roku spora, choć nie trzeba było płacić bonami ...


Śniło mi się, że na openerowych bagnach grasuje forfiter, więc... wolałem nie ładować telefonu.

A tu duży sukces - nie całe pole było pod wodą.

Fragment najwyraźniej wyżej położony...

 ...gdzie nawet w ostatni dzień festiwalu dało sie umyć i załatwić bez moczenia stóp



Niestety w przypadku prysznicy nie było kolorowo...

Lodowata woda i egipskie ciemności w płatnych prysznicach z ciepłą wodą nie były jedynym mankamentem.
Na nic nie spodziewającego się czyściocha czyhał mały szkopuł: po powrocie do namiotu i tak nogi miał  brudne.

Taki tam... smaczek. Kliencie, płacisz 20 PLN za każdy wjazd samochodem na parking, ale do wyjazdu możesz potrzebować barki ;-)

... jednak koncerty były najważniejsze :)

Wejście na teren festiwalu. 
Świetna organizacja, wejścia drożne. 
Niestety zdjęcia tylko z telefonu...




W tym roku mogliśmy podziwiać scenę również z wysokości :)

namioty które nie miały szczęścia


To nie "namioty niczyje". Spali w nich codziennie Festiwalowicze.


Nieważne ile cuchnącego błota je otaczało.


Organizator nie zadbał, o podstawowe warunki sanitarne na polu za które wszyscy przecież zapłaciliśmy




Najgorzej wyglądały (i zapewne pachniały) namioty przy traktach komunikacyjnych.






Opener 2012 - nieoficjalne sposoby na przemieszczanie się


W kaloszach czy na bosaka? Inne sposoby nie istniały (choć jeszcze parę dni i ponton lub kajak byłby przydatny)


To nie Indie... to Gdybnia! :)


To NIE JEST Woodstock... Przyjechaliśmy na komercyjny festiwal






Z drugiej strony kąpiele błotne ponoć są dobre dla zdrowia...


Deszczowy, błotny, podmokły i śmierdzący opener 2012

Pogoda nie była dla festiwalowiczów łaskawa, szkoda że organizatorzy nie kiwnęli nawet palcem, by zminimalizować efekty codziennych deszczy.


Po zaledwie dwóch dniach trawa (i cholera wie co jeszcze) w błocie zaczęły gnić. Dobrze że... Państwo tego nie czuli...





Mogłeś przyjechać bez spodni, bez kapelusza czy komórki, ale bez takich uniwersalnych kaloszy byłes na prawdę biedny... Jeśli Alter Art nie popracuje nad zapewnieniem "przejezdności" choćby głownych traktów, Heineken powinien w 2013 dodawać takie błotniaki do każdego czteropaka.






Nosiliście w tym roku te dwie bransolety? Ciekawe czy macie takie same myśli jak my...